Popyt na kredyty mieszkaniowe w maju wzrósł, ale wciąż jest na niskim poziomie w porównaniu do ubiegłego roku

  • 03 Cze 2020
  • 4 min. czytania
  • Komentarze(0)
Majowe odmrożenie gospodarki da się odczuć także w bankach. W porównaniu do kwietnia, który był pierwszym pełnym miesiącem pandemii, liczba wniosków o kredyt mieszkaniowy wzrosła o 3,2 p.p., jednak w porównaniu do maja zeszłego roku spadła o 29,0 proc.
Popyt na kredyty mieszkaniowe w maju wzrósł, ale wciąż jest na niskim poziomie w porównaniu do ubiegłego roku

Kredyty mieszkaniowe w maju

Wartość BIK Indeksu dla kredytów mieszkaniowych wyniósł w maju -24,2 proc. Oznacza to po prostu, że suma wnioskowanych kwot spadła o tyle w porównaniu do poprzedniego roku. BIK brał pod uwagę popyt w bankach i SKOK-ach w przeliczeniu na dzień roboczy.

Główny powód takiej różnicy to wciąż trwająca pandemia i złagodzone, ale jednak, ograniczenia. Polacy są ostrożniejsi, zwłaszcza że wielu straciło przynajmniej część dochodów. O pogorszeniu sytuacji finansowej świadczyć może popularność wakacji kredytowych, które wiążą się ze zwiększeniem całkowitej kwoty do spłaty.

W maju wniosek o kredyt hipoteczny złożyło 28,69 tys. osób. Rok wcześniej było ich 40,4 tys., czyli o 29 proc. więcej. W zestawieniu z kwietniem jest jednak polepszenie – wzrost o 3,2 proc. Wobec analogicznego okresu w 2019 r., w maju tego roku średnia kwota wnioskowanego kredytu wzorsła o 1,6 roc., a w ujęciu miesięcznym spadła o 7,9 proc. Podsumowując, w zeszłym miesiącu było mniej wniosków o kredyt mieszkaniowy, ale na większą kwotę. Ma to wpływ na wartość Indeksu, który wyniósł -27,6 proc. (+3,4 p.p. w ujęciu miesięcznym).

Kredyty mieszkaniowe a pandemia

Początek roku wyglądał bardzo optymistycznie z punktu widzenia liczby wniosków o kredyty mieszkaniowe. Indeks rósł od sierpnia 2019 r. Wydawało się, że taki trend będzie trwał dalej, ale wtedy w Polsce pojawiły się pierwsze przypadki koronawirusa. Pierwsze obniżenie liczby i wartości kredytów dało się zaobserować w marcu, a ograniczenia weszły w życie dopiero w połowie miesiąca. W kwietniu Indeks był najniższy od kilku lat. Był to efekt pierwszego pełnego miesiąca pandemii oraz zamrożenia gospodarki. Wiele biznesów zdecydowało się na redukcję zatrudnienia, zawieszenie działalności lub zbankrutowało. Spadek dochodów odczuwalny był w wielu branżach. Jednocześnie banki zaostrzyły politykę kredytową z powodu pogorszenia sytuacji finansowej Polaków. Zmniejszyły górną granicę kwotową i zwiększyły wymagania odnośnie zdolności kredytowej.

Przeczytaj o: Najniższych stopach oprocentowania w historii na kredytach hipotecznych >>

Maj może być jaskółką, która zwiastuje poprawę sytuacji. W tym miesiącu doszło do częściowego odmrożenia gospodarki, co wielu dało nadzieję. W czerwcu będzie kolejny etap powrotu do normalności. Nie wiadomo jednak, czy takie ulżenie nie przyniesie znaczących wzrostów zarażeń. Jak podkreślają eksperci z BIK, zamrażanie gospodarki miało charakter symetryczny, bo dotyczyło wszystkich obszarów aktywności gospodarczej i społecznej. Odmrażanie takie nie jest – przebiega etapami.

Nie bez znaczenia dla poprawy nastrojów w społeczeństwie było wprowadzenie tarczy antykryzysowej i możliwości odroczenia spłat kredytów. W maju wzrosło poczucie bezpieczeństwa ekonomicznego, które w kwietniu było bardzo niskie. Szczególne zainteresowanie produktami kredytowymi było widoczne po majówce. Dotyczyło to także kredytów ratalnych, które zyskały na popularności dzięki otwarciu galerii handlowych 4 maja. W pierwszym tygodniu po świętach wzrosła liczba zapytań o kredyty gotówkowe (o 35,6 proc.), ratalne (o 62,1 proc.) i mieszkaniowe (o 25 proc.).

Nieruchomości a kryzys gospodarczy

Jak pokazał kryzys gospodarczy w 2008 r., nieruchomości okazały się dość odporne na niekorzystne warunki. Być może dlatego liczba wniosków o kredyty mieszkaniowe nie spadła tak drastycznie jak przy innych produktach. Pod koniec kwietnia BIK informował o dodatniej dynamice wzrostu zarówno dla liczby wniosków, jak i wartości, przy czym dotyczy to przede wszystkim kredytów na sumę 200 tys. zł i więcej. Szczególny wzrost zaobserwowano przy sprzedaży produktów o wartości powyżej 350 tys. zł. –  udzielono ich o 43,2 proc. więcej niż w analogicznym okresie w 2019 r. a ich wartość wzrosła o 45,5 proc.

Inwestycja w nieruchomości traktowana jest jak bezpieczna przystań. Kupione mieszkania są wynajmowane, a raty spłacane z opłat wnoszonych przez lokatorów. Największy zysk przynoszą lokale w dużych miastach, gdzie zawsze znajdą się chętni studenci lub osoby przyjeżdzające na lepszy zarobek. Kryzys w USA pokazał, że wynajem w czasie kryzysu jest wciąż korzystny, bo wiele osób decyduje się na zmniejszenie kosztów poprzez sprzedaż własnego lokum i przeniesienie się do tańszego, za cenę opłat dla wynajmującego. Niektórzy oferują nawet po cztery czy pięć mieszkań.

Uzyskanie finansowania na nieruchomość jest obecnie kusząca ze względu na rekordowo niskie stopy procentowe, choć te nie będą wieczne. Z drugiej strony część banków podniosła wymagany minimalny wkład własny i oczekuje lepszej zdolności kredytowej: dłuższego stażu pracy, wyższego wynagrodzenia czy bardziej stabilnej umowy. Sytuacja na rynku nieruchomości zależy też od zachowania deweloperów. W czasie kryzysu gospodarczego ceny mieszkań są dość stabilne, choć potencjani kupcy życzyliby sobie drastycznych obniżek. Takie sytuacje są bardziej prawdopodobne, gdy sprzedającym jest osoba prywatna.

Zobacz ranking kredytów hipotecznych: https://www.totalmoney.pl/kredyty_hipoteczne

Dodano:
03 Cze 2020

0 Komentarze

Wpisz komentarz (od 5 do 5000 znaków)

Dziękujemy!

Twój komentarz został dodany. Po akceptacji, zostanie wyświetlony na stronie.

Podobne artykuły